Eugene Delacroix – artysta zbuntowany

Pierwszym artystą zbuntowanym XIX wieku jest Eugene Delacroix. Mniej niż ktokolwiek inny usposobiony do walki (jej zgiełk przeraża tego samotnika; uważa, że każda chwila nie poświęcona malarstwu jest chwilą straconą) marzyłby o karierze, jaka była udziałem uwielbianych przez niego malarzy przeszłości: Tycjana, Veronese’a, Tintoretta, Rubensa. Jednakże Francja Ludwika Filipa i Napoleona III w niczym nie przypomina Wenecji wieku XVI i Flandrii wieku XVII, a najmniej stosunkiem do sztuki: rząd ma inne kłopoty niż popieranie oryginalnych talentów i ledwie toleruje jakikolwiek nonkonformizm artystyczny. Nonkonformizm Delacroix już sam w sobie stanowi wyzwanie, skoro jego sztuka przeciwstawia się powszechnie akceptowanemu ideałowi, kanonom i normom określającym malarstwo w pierwszej połowie XIX wieku. Delacroix mógł przedkładać Mozarta nad Beethovena w muzyce, Racine’a nad Wiktora Hugo w literaturze i nie bardzo zdawać sobie sprawę z miary, jaką reprezentuje poezja najgorętszego obrońcy jego malarstwa, Charles Baudelaire’a; mógł w życiu prywatnym, jak świadczy o tym jego Dziennik, zdradzać gusty najbardziej klasyczne; mógł być nie tylko niechętny walce, ale nie stronić nawet od oficjalnych dowodów uznania (choć, jak w przypadku wyboru Delacroix do Akademii, ofiarowywali mu je ludzie, których darzył dość jawną pogardą). A jednak malarstwo Delacroix jest najbardziej rewolucyjnym zjawiskiem w sztuce pierwszej połowy wieku i określa jego twórcę jako romantyka zbuntowanego przeciw konwencji klasycystycznej, reprezentowanej wpierw przez Davida, a potem przez jego ucznia, Ingres’a. Przeciw konwencji klasycystycznej, to znaczy dominacji linii nad kolorem, przeciw kanonowi klasycznemu, tematyce antycznej, uznaniu artystycznego status quo; przeciw twierdzeniu, że jedyną doskonałością jest antyk, a jedynym bogiem Rafael. Tej konwencji przeciwstawia Dela-croix własną: proklamuje wolność artysty, odrzucenie wszelkich akademickich recept, głosi pochwałę koloru, na pierwszy plan wysuwa uczucie i wyobraźnię, statyczność zastępuje ruchem, spokój dynamiką, umowność życiem. W ten sposób linia podziału odgraniczająca dwie postawy w malarstwie, klasyka i romantyka, zostaje przeprowadzona. Pierwsza z nich oznacza niezmienność, kontynuację tego co zastane, akademizm; druga potrzebę nowości, odrzucenie tego co zastane, rozwój; pierwsza akceptuje przeszłość, druga zwraca się ku przyszłości. Delacroix stoi u początku tej przyszłości.

Możliwość komentowania jest wyłączona.